Image Map

czwartek, 12 czerwca 2014

Sunny Days!

Uff...co za gorąc. Klimat iście afrykański. Żar leje się z nieba, temperatura w cieniu sięga 35 kresek a my mieszkamy na 4 piętrze (na 4 możliwe). W chałupie temperatura średnio 30-stopniowa, chociaż wiatrak chodzi non stop. I nie, nie, wcale nie narzekam. Bo zdecydowanie wolę ciepełko, ale wszystko ma swoje granice... Mały N. źle znosi takie temperatury. W weekend jakoś sobie radziliśmy bo nad jeziorem grasowaliśmy ale już w tygodniu tak kolorowo nie jest. Dziecię me zmęczone ciągle, potyka się o własne kopytka i marudny jest koszmarnie. Pomysłów na zajęcie go coraz mniej. Kombinuję, wymyślam, wręcz wychodzę z siebie żeby go czymś na dłużej zająć a on co? Nic! Cholera mała oporna na moje starania... wszystko go męczy i nudzi już po 10 minutach. Na szczęście pogoda ma się na dniach unormować. I liczę na to, że mój pierworodny też się unormuje :)

A wspomniany wyżej weekend spędziliśmy tak:








A na koniec - matka. W trakcie rozjaśniania włosów, stąd to dziwne coś na głowie :)



poniedziałek, 9 czerwca 2014

Matka inna czyli zła?

Szklanka zimnej coli jest. Muzyka w słuchawkach też, więc nadszedł czas na matkowe wypociny...

Matką jestem nietypową i się tego nie wstydzę. Mam tunele w uszach, noszę glany (teraz już może rzadziej niż kiedyś ale nadal się zdarza) i słucham ciężkiej muzyki ale czy to sprawia, ze jestem złą matką? Ludzie plują jadem na każdego kto chociaż odrobinę odbiega od normy. Tylko kto tak naprawdę decyduje o tym co się mieści w normie a co nie? I jakim prawem? Bo czy to, że moje dziurki w uszach są większe niż u przeciętnego Polaka definiuje mnie jako patologię, która nie powinna mieć dzieci? Czy moja odmieność dają prawo innym oceniać mnie jako matkę? Chociaż mi się nie przelewa to mojemu dziecku na pewno niczego nie brakuje. Ma codziennie czyste ubranie, suchego pampersa, głodny nie chodzi, zabawek też mu nie brakuje a mimo to nie raz został określony jako `biedne dziecko`. I dlaczego? Tylko dlatego, że ma wyróżniających się z tłumu rodziców. 
Polska z tolerancją jest zdecydowanie na bakier o czym przekonałam się nie raz. I ja, jako ja mam głęboko miedzy pośladami co myślą o mnie inni ale nie pozwolę na to, żeby chore uprzedzenia dotknęły moje dziecię. Będę gryźć, bić i szarpać za kudły jeśli będzie taka potrzeba bo oceniać małego N. przez to jak wyglądają jego rodzice, nie pozwolę...
Uff... wywlokłam to co leżało mi na wątrobie i kuło w śledzionę i od razu jakby lżej. Świata tym postem nie zmienię - wiem, ale a nóż kogoś zmuszę do refleksji na temat braku tolerancji dla odmienności. Wyróżniająca aparycja nie definiuje tego jakim się jest rodzicem. I o, tyle w temacie! 

Matka się odmeldowuje i życzy dobrej nocy :)


poniedziałek, 2 czerwca 2014

Święto dziecia mego!


1 czerwca - potwór mój miał swoje święto. Były góry prezentów i słodkości (matka nawet rogaliki z Nutellą upiekła). Był wyjazd nad wodę, robienie babek w błocie i kąpiel w ubraniu, czyli wszystko to co tygryski lubią najbardziej :) A najważniejsze, że cały dzień byliśmy tylko my troje. To był dzień tylko tylko dla nas i nikt niczego nie zabraniał, nikt na nikogo nie krzyczał ani nie groził palcem. Panował totalny `luz blues` i syn mój pierworodny chyba wyczuł, że był to dzień wyjątkowy bo zadziwiająco grzecznie się zachowywał. Nie było awantur, nie było krzyku ani rzucania się po ziemi. W zamian było dużo przytulania, cacania i mnóstwo buziaków. Normalnie, dziecko nie do poznania.

 Ale nie zależnie od tego czy Nikodem daje mi w kość czy nie to kocham go nad życie. I w takie dni jak Dzień Dziecka pokazuje mu to ze zdwojoną siłą. 

KOCHAM CIĘ POTWORKU! <3